|

Wasze hity

  1. Zieja
  2. 25 lat niewinności. Sp...
  3. Tenet
  4. Tajemniczy ogród
  5. Pinokio
  6. Pętla
KEI

Repertuar filmu "Amores perros" w Warszawie

Brak repertuaru dla filmu "Amores perros" na dziś.
Wybierz inny dzień z kalendarza powyżej.

Plakat filmu Amores perros
Tytuł oryginalny: Amores perros
Czas trwania: 153 min.
Produkcja: Meksyk , 2000
Premiera: 19 października 2001
Dystrybutor filmu: Vision

Reżyseria: Alejandro González Inárritu
Obsada: Emilio Echevarria, Goya Toledo, Gael Garcia Bernal

Ból i nadzieja w megamieście kontrastów

Meksyk i jego unikalna kultura są wynikiem zderzenia dwóch cywilizacji, gwałtu jakiego dokonała średniowieczna, katolicka Hiszpania na Indianach, których cywilizacja znajdowała się wówczas w epoce brązu. Dystans dzielący te dwa światy uniemożliwiał jakiekolwiek wzajemne zrozumienie. W ciągu stu lat po podboju na skutek wielu masakr i chorób zginęło 90 procent Indian, niemal doszczętnie zniszczona została ich kultura. Ci, którzy ocaleli zostali zniewoleni przez Europejczyków, nowych panów tej ziemi. Choć konkwista miała miejsce 500 lat temu, jej skutki do dziś mają decydujący wpływ na meksykańską rzeczywistość. Elity, prawie wyłącznie potomkowie Europejczyków, dalej rządzą krajem zamieszkałym przez ubogich i często dyskryminowanych Metysów i Indian. W Mexico City szklane drapacze chmur i piękne wille otoczone są bezkresnymi slumsami. Ich mieszkańcy mijają się co dzień na ulicach, ale tak naprawdę żyją w dwóch nie przenikających się, niezrozumiałych dla siebie i często wrogich sobie światach.

Amores perros jest portretem stanu ducha człowieka megamiasta, mieszkańca swego rodzaju pogranicza, które wytycza nieustannie rozwijająca się cywilizacja. Nigdy jeszcze 20 milionów ludzi różnych ras, religii i kultur nie mieszkało stłoczonych razem w jednym miejscu. Jest to świat zbudowany na konfliktach i kontrastach dotąd nam nieznanych. Świat w ciągłym i chaotycznym ruchu, gdzie każdy człowiek chce byś kimś innym. Nikogo, nawet najszczęśliwszego człowieka, nie zadawala status quo. Każdy chce więcej, niewielu jednak wie czego, ponieważ nikt przed nimi tego nie zdobył.
Bohaterowie Amores perros są niezaspokojeni i zagubieni w świecie, który ich przerasta. Nie radzą sobie w relacjach z najbliższymi, ranią ich swoim egoistycznym postępowaniem, w rezultacie sami cierpią. Nawet gdyby znaleźli zrozumienie i spokój w rodzinie, życie w megamieście nie pozwala na zamkniecie się w małym, bezpiecznym, prywatnym świecie. Jadąc do pracy, robiąc zakupy, człowiek styka się z niezrozumiałym i często wrogo nastawionym, sfrustrowanym drugim człowiekiem. Wszyscy bohaterowie skazani są na zagubienie i cierpienie, jednak żaden z nich nie traci nadziei. Choć po omacku, poszukują wyjścia ze swojej tragicznej sytuacji. Dowodem, że ich wysiłek nie jest beznadziejny jest historia El Chivo. Buntownik rodem ze świata elit stoczył się na samo dno, stracił rodzinę, wolność, samego siebie, jakby przestał istnieć. On jedyny poznał dwa światy. Kiedyś w ogniu rewolucji próbował je scalić w jeden, nowy i lepszy. Doświadczony piekłem na ziemi, jako jedyny z bohaterów wie, w jakim kierunku podąża.

Amores perros pokazuje świat brutalny, pełen bólu i bezsensownego cierpienia. Robi to w sposób tak realistyczny, dynamiczny i sugestywny, że wielu widzów doznaje szoku. Jest to niewątpliwie zgodne z zamysłem twórców. Susan Sontag napisała - ... znaczna część sztuki współczesnej poświęcona jest pomniejszaniu stopnia okrucieństwa, które odczuwamy. Przyzwyczajając nas do rzeczy, których wcześniej nie potrafiliśmy słuchać i oglądać, ponieważ były zbyt szokujące, bolesne i niepokojące, sztuka zmienia moralność, ten zbiór elementów psychiki i norm społecznych, które wyznaczają płynną granicę pomiędzy tym co jest emocjonalnie i spontanicznie znośne i tym co nie jest. Coraz więcej ludzi na całym świecie mieszka w megamiastach. Amores perros może być dla nich ostrzeżeniem, apokaliptyczną wizją ich przyszłości.

Amores perros, choć mocno osadzony w realiach Mexico City jest filmem o wymowie uniwersalnej. Najlepiej świadczy o tym międzynarodowy sukces filmu, który zdobył wiele nagród na wszystkich kontynentach. Mieszkańcy Tokio, Los Angeles czy Sao Paulo bardzo osobiście przeżywali tragedie bohaterów świadomi tego, że żyją w podobnych warunkach. Amores perros to opowieść o świecie różnorodnym powstałym w wyniku konfliktu cywilizacji. W dobie globalizacji niewiele pozostało miejsc o tradycyjnej, statycznej i jednorodnej kulturze. Wszyscy jesteśmy świadkami konfliktów etnicznych, religijnych i społecznych. Rozgrywają się one nie tylko w telewizji, ale również za naszymi oknami, a czasem nawet w naszym domu.

Amores perros to portret megamiasta, portret Mexico City. Aby ukazać jego różnorodność twórcy użyli wyrafinowanych zabiegów formalnych. Film składa się trzech przeplatających się opowieści, z których każdą zakwalifikować można do innego gatunku filmowego. Tempo opowiadania różni się diametralnie pomiędzy pierwszą i drugą częścią. Inna jest także estetyka zdjęć w każdej z opowieści. Centralny moment filmu, w którym spotykają, a raczej zderzają się bohaterowie, oglądamy także trzy razy. Za każdym razem z innego miejsca, które reprezentuje subiektywny punkt widzenia poszczególnych postaci.

Amores perros można tłumaczyć na kilka sposobów: "pieskie miłości", "miłość to suka"... Trudno oddać wieloznaczność hiszpańskiego tytułu. Na pewno centralnym tematem wszystkich trzech opowieści jest miłość. Wszędzie też ważną rolę odgrywają psy, które towarzyszą bohaterom. Stan ducha ludzi, stopień znieczulenia na krzywdy świata, możemy ocenić po sposobie, w jaki traktują swoje zwierzęta. Kiedy dwaj skuci bracia rzucają się na siebie, wyglądają jak psy przytrzymywane przed śmiertelną walką. Cierpienie psów w Amores perros można uznać za miernik zezwierzęcenia ich właścicieli.



Średnia ocena: 5.0
rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0 rating 5.0
Oceniono 1793 razy. | Oceń film

Wasze opinie

jay 10. maja 2004, 10:18

very good
i recommend it to everybody, but the dog fighting scenes in the beginning maybe a little too much for some people. i haven't seen that much blood on the screen since mel gibson decided to crucify christ.

IGUANA 12. stycznia 2003, 16:04

Dobrze ze człowiek ma ręce, palce,którymi mozna przeslonic nadmiar krwi w obrazie.
Film świetny,gorrrrąco polecam.Nadwrazliwym radze jednak wcześniej uodpornic sie psychicznie na widok cierpienia np.obejrzeć sobie "Reqiem dla snu".50%wrazenia wywarla na mnie muzyka-doskonale dobrana do momentów.Pozostala część to zdjęcia,świetne kadry i kolorydtyka no i ta zmienność tempa sprawia ze film nie moze sie nie podobać, ani tez zanudzić widza.
Temat moze troche juz wyświechtany,ale w kazdej jego interpretacji mozna doszukać sie czegos nowego.Ja znalazlam.Jedyne,co pamietam z Amores perros,to zdanie:"jesli chcesz rozśmieszyc Boga,opowiedz mu o swoich planach"
POLECAM:)

Młoda Foka z BrooKlin 29. czerwca 2002, 14:41

Dobry film, dobry dobry....
Zrobiony z rozmachem, polecam

darek 18. lutego 2002, 23:02

Sredni z +
Film ciekawy ale momentami prowincjonalny i ma sie wrazenie ze zapozycza od innych, w fotel nie wgniata zwlaszcza te we Wrzosie ...

luk 4. lutego 2002, 14:08

flim genialny

ziggy 22. grudnia 2001, 1:32

wielkie oczy cały seans
prawda (?) o miłości
to się po prostu wchłania...

Panajew 2. grudnia 2001, 13:22

Jest więcej niż tylko interesujący, zapewniam. Momentami dosłownie wgniata w fotel.

AeoN 21. listopada 2001, 16:35

Może być interesujący, wybieram sie...

Dodaj nowy komentarz Amores perros

Twoja opinia o filmie:

Repertuar kin na telefonie

Teraz w kinach

Premiery

23 października
16 października
9 października

Zapowiedzi

30 października
» więcej zapowiedzi

Repertuar Kin